Tożsamość zbrodni

„ZBRODNIA, KTÓREJ NIE BYŁO”

Robotnicza Łódź, czasy PRL-u. Homoseksualista Zbyszek w każdą pierwszą sobotę miesiąca organizuje w mieszkaniu małe przyjęcie dla swoich przyjaciół. Zabawy u Zbyszka to jedyne chwile, w których mężczyźni mogą przestać się ukrywać i nareszcie poczuć się sobą. Wesołą atmosferę spotkań psuje niespodziewana śmierć jednego ze stałych bywalców, Remigiusza.

Początkujący aktor zmarł podobno na atak serca, ale okoliczności jego zgonu nie są do końca jasne. Wszystko wskazuje na to, że doszło do morderstwa… Matka Remigiusza, przerażona myślą, że odmienne preferencje jej syna mogą wyjść na światło dzienne, chce jak najszybciej zamknąć tę sprawę. Zbyszek i jego koledzy nie poddają się jednak tak łatwo – postanawiają na własną rękę poszukać zabójcy przyjaciela.

PRAWDZIWA TOLERANCJA

Tło fabularne powieści pana Selerowicza może niektórych odstraszać. Na pozór może wydawać się zbyt ciężkie czy niesmaczne. Nie obawiajcie się jednak, ponieważ Andrzej Selerowicz prezentuje homoseksualizm w sposób przystępny i bardzo NORMALNY. Związki pomiędzy mężczyznami pokazuje takimi, jakimi są – czasem głębokie i romantyczne, czasem zawierane w celu przeżycia przelotnej przygody.

Geje nie są gloryfikowani czy potępiani, autor książki nakreślił ich z dobrze rozumianą tolerancją i akceptacją. Relacje homoseksualne nie różnią się przecież od „klasycznego” układu kobieta – mężczyzna. W obydwu przypadkach chodzi o odnalezienie bratniej duszy, kogoś z kim można czuć się dobrze. Płeć partnera nie ma tu żadnego znaczenia. Naturalność w opisach więzi homoseksualnych jest zdecydowanie najmocniejszą stroną tytułu.

Zbrodnia, której nie było

OSZUKANY KRYMINAŁ

Żałuję jednak, że pan Selerowicz nie pokusił się o silniejsze rozwinięcie wątku kryminalnego. Przedstawiona w powieści intryga nie jest ani zbyt skomplikowana, ani nawet specjalnie ciekawa. Łatwo odgadnąć tożsamość mordercy, a bohaterowie, którzy teoretycznie pragną ukarać zabójcę przyjaciela, niespecjalnie angażują się w śledztwo.

Szkoda, bo „Zbrodnia, której nie było” ma potencjał, aby przekształcić się w emocjonującą, sensacyjną opowieść z homofobicznym motywem w tle. Potencjału niestety zupełnie nie wykorzystuje.

LEKTURA DLA OTWARTEGO UMYSŁU

„Zbrodnia, której nie było” to książka dla ludzi o otwartych umysłach. Dla ludzi wyzutych z uprzedzeń lub takich, którzy chcą się ich pozbyć. Delikatnie wprowadza czytelnika w świat miłości innej, odmiennej, ale tak samo ważnej i tak samo pięknej. Być może nie sprawdza się w roli kryminału, ale jako pouczająca powieść obyczajowa wypada naprawdę dobrze. Polecam tym wszystkim, którzy nie boją się poszerzyć swoich horyzontów. 🙂

ZA KSIĄŻKĘ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ

3 komentarze

  1. Chcialem napisac kryminal „inaczej”. Notabene, glowny watek jest autentyczny. Nie chcialbem zbyt silnie zmieniac szczegolow akcji.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane. *