Klaudia Kloc-Muniak

WYWIAD Z KLAUDIĄ KLOC – MUNIAK

Klaudia Kloc-Muniak – biotechnolog, fotograf, zagorzała czytelniczka, autorka debiutanckiej powieści „Gdybym jej uwierzył”, która od pierwszych stron podbiła serce Białego Notesu. Ten wstrząsający thriller medyczny ukazuje ciemną stronę rozwoju nauki i pyta czytelnika o akceptowalne granice moralności. Intrygująca powieść zapowiada równie intrygującą autorkę, której dziś to ja zadam kilka pytań. Serdecznie zapraszam na wywiad z Klaudią Kloc-Muniak! 😀


Biały Notes: Debiut literacki i od razu sukces! Czy spodziewałaś się, że powieść „Gdybym jej uwierzył” zostanie tak dobrze przyjęta przez recenzentów? Cały czas wierzyłaś we własne umiejętności czy nachodziły Cię wątpliwości?

Klaudia Kloc-Muniak: Dziękuję za ciepłe słowa! Odbiór książki szczególnie w przypadku debiutu jest bardzo ważną i trudną sprawą dla autora, towarzyszy temu szeroka gama emocji. Tym bardziej cieszy mnie, że „Gdybym jej uwierzył” spotkało się z sympatią czytelników. Wątpliwości są zawsze, w końcu wątpliwości to część ludzkiej natury, a więc tak, wielokrotnie nachodziły mnie przeróżne wątpliwości. Zawsze jednak wierzyłam w siebie i myślę, że dzięki temu powstała wartościowa powieść.

BN: Z Twojego bloga dowiedziałam się, że przez kilka lat pisałaś do szuflady. Czy „Gdybym jej uwierzył” przez jakiś czas leżakowała w tej szufladzie, czy też od razu trafiła na wydawniczy rynek?

KKM: Zgadza się, piszę od dawna. Pierwszy szkic „Gdybym jej uwierzył” powstał ładnych parę lat temu i czekał na swoją szansę w szufladzie.

BN: Ile czasu zajęło Ci napisanie „Gdybym jej uwierzył”? Praca pisarska szła Ci prosto czy pojawiły się momenty, w których byłaś bliska rezygnacji?

KKM: Napisanie „Gdybym jej uwierzył” zajęło mi w sumie kilka miesięcy. Mówię w sumie, bo najpierw powstała pierwotna wersja (to nie trwało dłużej niż dwa miesiące), która długo leżakowała w szufladzie. Później wielokrotnie do tekstu wracałam, starając się doprowadzić go do satysfakcjonującej mnie formy. Dopiero praktyczna praca w laboratorium i poznanie fachu laboranta od kuchni pozwoliło mi dopiąć wszystko na ostatni guzik. Stanu rezygnacji nigdy nie było, pisanie sprawia mi frajdę, brakowało tylko decyzji o zaprezentowaniu książki wydawnictwu.

Cześć Moliki! 😊 Co u Was ciekawego słychać? Ja się powoli wdrażam w pracę po urlopie 😁 ale jakoś opornie mi idzie. Czytanie też, brak mi na nie czasu 😕ale pierwsze strony książki „Drugie życie”, którą zaczęłam w niedzielę bardzo mi się spodobały 😄 PS: czas umilam sobie fotografując moją książkę 😁 a na blogu czeka nowy post 😉link w bio 👆 Miłego dnia! 📖📖📖 #book #books #książka #czytam #bookstagram #bookish #booklover #reading #igbooks #bookworm #lovereading #booknerd #bookporn #czytambolubie #bookaddict #bookaholic #booktag #bibliophile #czytaniejestsexy #instalove #polishbookstagram #ksiazkoholizm #coffee #gdybymjejuwierzyl #thriller #wydawnictwonovaeres #newbook #klaudiaklocmuniak #bookphotography

Post udostępniony przez Klaudia Kloc-Muniak (@klaudia_kloc_muniak)

BN: Wiem, że czytasz bardzo wiele thrillerów psychologicznych i kryminałów. Do tych gatunków zalicza się również Twoja debiutancka powieść. Czy pisząc „Gdybym jej uwierzył” inspirowałaś się (w dobrym znaczeniu tego słowa) czyjąś twórczością?

KKM: Tak. Moim bezkonkurencyjnym „guru” jest amerykański autor thrillerów medycznych Robin Cook. Uwielbiam czytać jego książki, są wręcz fenomenalne. I nie ukrywam, że stanowiły one dla mnie motywację do sprawdzenia własnych sił w pisaniu.

BN: Główna bohaterka Twojej powieści, Julia Przybysz, jest z wykształcenia biotechnologiem – podobnie jak Ty. Czy Twój zawód stał się natchnieniem do napisania książki, czy po prostu postanowiłaś ulokować fabułę w realiach, które dobrze znasz?

KKM: I jedno i drugie. Wiedza biotechnologiczna i znajomość różnorodnych procesów biologicznych pobudziło moją wyobraźnię, a osadzenie fabuły w znanych mi realiach sprawiło, że nie wciskam czytelnikowi bzdur, tylko tworzę realną otoczkę dla fikcyjnej historii.

BN: Z Julią łączy Cię wykształcenie, ale czy coś jeszcze? Czy w fikcyjnej postaci literackiej można doszukać się Klaudii Kloc-Muniak?

KKM: Jeśli coś jeszcze wiąże Julię Przybysz z Klaudią Kloc-Muniak to upór. Nie ma w tym jednak nic nadzwyczajnego, determinacja w dążeniu do celu to cecha wielce pożądana u naukowca, a jak sama zauważyłaś to właśnie nas łączy.

BN: W „Gdybym jej uwierzył” poznajemy różnych bohaterów – jedni mają lepsze, a drudzy gorsze charaktery. Czy którejś postaci naprawdę nie lubiłaś? A może o kimś wyjątkowo trudno Ci się pisało?

KKM: Nie, wszystkich moich bohaterów bardzo lubię, nawet tych z paskudnym charakterem. Tworzenie osobowości to dla mnie najprzyjemniejsza część pisania.

BN: Intryga fabularna powieści „Gdybym jej uwierzył” opiera się na nieetycznych działaniach naukowców. Czy zdarzyło Ci się współpracować z kimś, kto miał takie właśnie wątpliwe moralnie poglądy?

KKM: Do tej pory nie spotkałam takiej osoby i bardzo się z tego cieszę. Mam jednak świadomość, że w gronie naukowym można natknąć się na takich ludzi. Niestety.

Cześć moliki! Chcę się dziś z Wami podzielić radosną dla mnie nowiną 😊😊😊Otóż, napisałam debiutancką książkę i niebawem pojawi się ona w księgarniach ☺️ Thriller „Gdybym jej uwierzył” to efekt moich zawodowych doświadczeń i literackich zamiłowań 🙂Książkę prezentuję Wam na zdjęciu 😄Od dziś startuje też blog poświęcony biotechnologii, bohaterom mojej książki i mojej osobie – link w bio 😄 Zapraszam gorąco i udanego popołudnia! 😚 📖📖📖 #book #books #bookstagram #ksiazka #bookish #booklover #bookworm #czytam #czytambolubie #booknerd #reading #bookporn #igbooks #ilovebooks #czytaniejestsexy #lovereading #newbook #zaczytana #bookaddict #bookaholic #ksiazkoholizm #bookphotography #coffee #coffeelover #instalove #gdybymjejuwierzyl #thriller #wydawnictwonovaeres #klaudiaklocmuniak

Post udostępniony przez Klaudia Kloc-Muniak (@klaudia_kloc_muniak)

BN: Opisywane w Twojej książce technologie nie są obecnie możliwe do wykonania. Medycyna jednak cały czas się rozwija i to, co teraz zalicza się do gatunku „fiction”, za chwilę może okazać się „science” z prawdziwego zdarzenia. Czy w oparciu o swoją wiedzę sądzisz, że budowanie całego organu na bazie pojedynczej komórki macierzystej to coraz bliższa człowiekowi naukowa rewolucja, czy jeszcze bardzo odległa pieśń przyszłości?

KKM: Do wyhodowania całego funkcjonalnego narządu jeszcze daleka droga. Ciężko powiedzieć, kiedy naukowcy posiądą tę umiejętność, ale patrząc na współczesny, bardzo dynamiczny rozwój biotechnologii, z pewnością to kiedyś nastąpi. Dla przykładu powiem, że Japończykom udało się wyhodować w pełni wykształconą skórę gryzoni, a innej grupie trójwymiarowe zalążki wątroby. Oba osiągnięcia jeszcze dziesięć lat temu były niemożliwe.

BN: Wróćmy na chwilę do Twojego bloga – prowadzisz go od niedawna i bardzo dobrze sobie radzisz. Jakie treści zamieszczasz na blogu? Co chcesz przekazać swoim czytelnikom?

KKM: Prowadzony przeze mnie blog poświęcony jest przede wszystkim biotechnologii i pracy w laboratorium. Chcę czytelnikowi przybliżyć ten świat, zapoznać go z nim, głównie po to, aby łatwiej mu było wyobrazić sobie otoczenie w jakim rozgrywa się akcja „Gdybym jej uwierzył”. Ponadto na blogu można znaleźć treści wiązane z książką – informacje jak powstawała i ciekawostki o bohaterach, a także kilka dodatkowych słów o mnie.

BN: Chodzą słuchy, że prawdziwa z Ciebie kobieta renesansu – oprócz biotechnologii, czytania i pisania, pasjonujesz się jeszcze fotografią. Twój instagramowy profil obserwuje już ponad 1000 osób, a liczba ta rośnie każdego dnia. Nie ma się czemu dziwić – Twoje zdjęcia są naprawdę piękne. Co skłoniło Cię, aby pokazać światu swój fotograficzny talent i założyć konto na Instagramie?

KKM: Talent fotograficzny to zdecydowanie za mocne słowa. Za to przyznam, że zasmakowałam w pstrykaniu fotek. Co mnie skłoniło do założenia konta na Instagramie? Zwykła chęć integracji ze społecznością czytających Polaków. Niestety ciągle za mało nas czyta, ale jestem przekonana, że każdy kolejny bookstagram czynnie wspomaga szerzenie jednej z najwspanialszej formy spędzana wolnego czasu jaką jest czytanie.

BN: Przyznam się, że bardzo ciekawi mnie zawartość Twojej pisarskiej szuflady, o której wspomniałam w drugim pytaniu. Czy kryje się w niej jeszcze coś ciekawego? Planujesz niebawem podzielić się tym z czytelnikami?

KKM: Moja szuflada jest pełna tekstów i możliwe, że kiedyś się nimi podzielę. W moim odczuciu to bardzo intrygujące historie, ale oczywiście ostateczny osąd jak zwykle będzie należał do czytelników.


Pani Klaudii Kloc-Muniak serdecznie dziękuję za ciekawą rozmowę i wspaniałą współpracę, a Was drodzy czytelnicy zachęcam do zapoznania się z recenzją książki „Gdybym jej uwierzył” (o ile jeszcze tego nie zrobiliście). Powieść już niebawem trafi na księgarskie półki, skąd będziecie mogli zabrać ją do domu i pogrążyć się w biotechnologicznym świecie Julii Przybysz! 😀

Koniecznie zajrzyjcie także na bloga pani Klaudii – znajdziecie tam mnóstwo ciekawych informacji o biotechnologii oraz poznacie bliżej powieść „Gdybym jej uwierzył”.

14 komentarzy

  1. Gratuluje wywiadu!! Bardzo udany. Widac ze rozmawiacie ze soba spokojnie bez spiny. Wiadomosc o szufladach nie byla zaskakuajca ale na pewno umilila mi czytanie bo w koncu wielu z nas ma szuflade pelna szkicow 😀 I ta praca w laboratorium O_O

    1. Myślę, że sukces pani Klaudii daje nadzieję innym twórcom piszącym tylko do szuflady – skoro jej się udało, to dla innych też jest szansa. 😀

  2. Świetny wywiad, gratuluję.
    Książka wydaje się być bardzo ciekawa, będę musiała po nią sięgnąć w najbliższym czasie.
    Dodatkowo z tej rozmowy wywnioskowałam, że Pani Klaudia to świetna i bardzo pozytywna osoba, oby jak najwięcej takich. 🙂

  3. O, wywiad. 🙂 Widzę, że zdecydowałaś się na coś nowego na blogu, bardzo fajnie. Ciekawe pytania, nie są banalne. Autorka też wydaje się bardzo przyjemną osobą. Chętnie zobaczę u Ciebie podobne wpisy.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane. *