Turbulecja

„TURBULENCJA” – WITHNEY G.

Jake nigdy nie traktował swoich związków poważnie. Chwila na zapoznanie się, krótka rozmowa, a potem mniej lub bardziej udany seks. I tak w każdym mieście, które Jake odwiedza jako jeden z najmłodszych i najbardziej uzdolnionych pilotów linii lotniczych Elite Airlines. A raczej było tak, dopóki Jake nie poznał Gillian.

Gillian nie marzyła o karierze stewardessy, ale nieudana kariera dziennikarska zadecydowała za nią. Teraz kobieta godzinami uśmiecha się do obcych ludzi, znosi ich grymasy i stara się ukryć przed wszystkimi gorący i zakazany romans z pilotem. Romans, który dla niej szybko przestaje być jedynie połączeniem ciał… Czy Jake i Gillian mają szansę na prawdziwą miłość?

SEKSEM WYDRUKOWANE

Ostatnio zaczęłam sięgać po książki z gatunku erotyków, a to za sprawą wciągającej powieści „Pierwszy dotyk” autorstwa Laurelin Paige. Ten świetnie napisany tytuł uświadomił mi, że erotyk nie musi oznaczać tylko opisów aktów seksualnych, ale może także intrygować i pobudzać do myślenia, a to za sprawą perfekcyjnie wplecionej w fabułę zagadki kryminalnej. Po „Pierwszym dotyku” przyszła pora na „Przebudzenie Olivii”, czyli jedną z najbardziej magnetycznych książek, które przeczytałam w tym roku. Przyprawiona zmysłowością historia Willa i Olivii gra na emocjach czytelnika, zostawiając duże pole dla jego wyobraźni i nie atakując go przy tym serią seksualnych strzałów.

Nieco inaczej ma się sprawa z „Turbulencją”. Powieść kryjącej się pod pseudonimem Withney G. amerykańskiej pisarki opowiada niemal wyłącznie o seksie i właściwie tylko wokół seksu się kręci. Momenty zbliżeń pomiędzy Jake’iem i Gillian są głównym nurtem książki i właśnie ich odnajdziemy w „Turbulencji” najwięcej. Seks w mieszkaniu, seks w hotelu, seks na lotnisku, seks w samolocie… Dużo tego seksu w „Turbulencji”, dużo i ostro. Przyznać trzeba, że Withney G. ma smykałkę do erotycznych opisów, ale ja jestem zwolenniczką zasady, że co za dużo, to nie zdrowo. A nieustającego seksu było mi w „Turbulecji” trochę za dużo. Być może znajdą się tacy, dla których coraz wymyślniejsze sposoby na kopulację będą ciekawsze od historii traumatycznego dzieciństwa czy pogrążonej z własnej winy kariery (które to wątki także pojawiają się w książce), jednak dla mnie seks powinien być jedynie dodatkiem do głębszego przesłania i nieco bardziej skomplikowanej fabuły.

Turbulencja

ONA I ON – NIEBO I GROM

Do tytułu przyciągnąć może za to całkiem znośnie wykreowany męski bohater, czyli Jake. Co prawda w kwestii wyglądu znowu mamy do czynienia ze stereotypowym, zapierającym dech w piersiach przystojniakiem (idealna muskulatura, perfekcyjne rysy twarzy i te sprawy), jednak jeśli chodzi o charakter, to postać tę można określić jako interesującą. Jake to zakochany w sobie, traktujący kobiety przedmiotowo… łajdak. Łajdak z gatunku tych, których żadna kobieta teoretycznie nie chce spotkać na swej drodze, ale kiedy już spotka, to nie potrafi im się oprzeć. I chociaż jako przedstawicielce płci pięknej o zachowaniach Jake’a nie czytało mi się lekko i przyjemnie, to samo wejście w umysł takiego mężczyzny jest ciekawym przeżyciem. Tym bardziej, że jak się okazuje prawdziwa miłość potrafi odmienić nawet najgorszego drania.

Nie jestem tylko pewna, czy to właśnie Gillian powinna być tą, która sprowadziła Jake’a na dobrą drogę. Kobieta popełniała całe mnóstwo błędów, które szybko zniechęciłyby zwyczajnego faceta, a co dopiero mówić o potrafiącym zdobyć każdą playboyu. Gillian była irytująca, nachalna, napastliwa. Wydzwaniała do Jake’a z mało istotnymi sprawami, rzucała w jego stronę groźby bez pokrycia, nie stosowała się do zaakceptowanych wspólnie zasad. Zachowywała się po prostu jak zakochana kobieta, która chce związać się na poważnie z wymarzonym mężczyzną i nie można mieć o to do niej pretensji, ale czy takie działania rzeczywiście zmiękczyłyby serce nie uznającego miłości casanovy? Mało prawdopodobne.

MOŻNA, ALE NIEKONIECZNIE

No coż, odkrywania erotyków na pewno nie zaprzestanę, ale „Turbulencja” zdecydowanie nie znajdzie się w gronie moich ulubionych książek z tego gatunku. W moim odczuciu powieść za bardzo skupiła się na sferze seksualnej, niepotrzebnie zapominając o ciekawych wątkach pobocznych. Fanom klasycznych erotyków być może się spodoba, ale tym, którzy szukają w lekturze czegoś więcej, polecam inne książki. 🙂

ZA KSIĄŻKĘ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ

1 komentarz

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane. *