„TRZECIA” – MAGDA STACHULA

Psychoterapeutka Eliza na co dzień pomaga ludziom walczyć z wewnętrznymi demonami i pokazuje im, jak ułożyć swoje życie. Sama zmaga się jednak z wieloma problemami – zdradzona przez ukochanego mężczyznę i nie do końca wolna od wpływu matki, Eliza powoli przestaje wierzyć, że jeszcze kiedyś odnajdzie szczęście. Wszystko zmienia się w dniu, gdy kobieta poznaje Borysa. Przystojny, atrakcyjny Rosjanin o polskich korzeniach przypomina Elizie o miłości i przywraca jej poczucie własnej wartości.

Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie obraźliwa kartka w skrzynce na listy. Gdyby nie tajemniczy bukiet tulipanów. Gdyby nie samochód, który Eliza coraz częściej dostrzega w pobliżu. Ktoś obserwuje kobietę, ktoś ją dręczy i prześladuje. Czego od niej chce? Czy może wyrządzić jej krzywdę? I kim jest tytułowa „Trzecia”?

CO SIĘ ROI W TWOJEJ GŁOWIE?

Magda Stachula udowodniła już, że posiada mistrzowską zdolność wchodzenia w głowy swoich bohaterów, że świetnie rozumie ich odczucia i emocje oraz potrafi doskonale przekazać je czytelnikowi. Dużą rolę odgrywa tu stosowanie (znanej z „Idealnej”) wieloosobowej narracji, która występuje również w najnowszej powieści pisarki. Chcąc porównać obydwa tytuły odnajdziemy zresztą więcej podobieństw. Nieradząca sobie z życiem kobieta jako główna bohaterka, motyw podglądania, pragnienie zemsty czy wplatanie w fabułę nowinek technicznych.

Konstrukcje powieści pani Stachuli są bardzo zbieżne i choć niektórzy mogą to postrzegać jako wadę, to metody autorki działają. Krótkie, dynamiczne rozdziały i szerokie spojrzenie na psychikę bohaterów ponownie zaowocowały wciągającym tytułem. Dodatkowo w piórze pani Stachuli widać progres, widać, że to nie jest już debiutująca pisarka. Pod kątem warsztatu „Trzecia” wypada znacznie lepiej niż pierwsza powieść pani Magdy, jednak w książkach występuje pewna różnica, która w moim odczuciu stawia „Idealną” na wyższej pozycji niż jej następczynię.

Trzecia

TO JUŻ WIEM, TEGO SIĘ DOMYŚLAM

O ile „Idealna” zaskakiwała co krok, na bieżąco, tak „Trzecia” początkowo intryguje, aby przez następne kilkadziesiąt stron nużyć swoją przewidywalnością. Czytelnik sporo wie, wielu rzeczy się domyśla i tylko drobne, niewyjaśnione jeszcze aspekty całej zagadki jako tako przyciągają jego uwagę. Rozczarowało mnie to, zawiodło. Przecież piętrzące się sukcesywnie niejasności są czymś, co eliminuje nudę z lektury. W „Idealnej” pytania wyskakiwały co chwila, w „Trzeciej” od pewnego momentu ich zabrakło.

I nagle wielka zmiana. Nagle nastąpiła seria strzałów. Bang – zwrot akcji. Bang – twist. Bang – fabuła obraca się o 180 stopni. Akcja nabiera tempa, oczy w szaleńczo pędzą przez kolejne rozdziały, wyjaśnienie jest coraz bliżej, jest tuż za rogiem, oto ono!… No i klops. Okazuje się, że część twistów była nimi tylko na pozór, część spokojnie dało się wydedukować, a reszta jest bardzo mało realna. I nie mam tu na myśli pewnej nowatorskiej aplikacji, która odgrywa ogromną rolę w powieści (aplikacja zresztą naprawdę istnieje), tylko przeszłość i przyszłość, którą pani Stachula wykreowała dla swoich bohaterów. Nie kupuję tego, nie składa mi się to w logiczną całość. To nie jest intrygujące i całkowicie zaskakujące rozwiązanie, na które liczyłam. Może i dobrze się o tym czyta, ale to bardziej materiał na film sensacyjny niż thriller psychologiczny. Tak, biorąc pod uwagę stereotypowe potraktowanie Rosjan, sensacja to doskonały gatunek.

KIEDY BĘDZIE IDEALNIE?

Okładka powieści „Trzecia” informuje nas, że po lekturze upewnimy się, czy drzwi do mieszkania są zamknięte. Powieść przeczytałam. Czy sprawdziłam drzwi? Tak, jak co wieczór. Treść książki nie miała na to większego wpływu. No cóż, nie było idealnie przy „Idealnej”, nie jest też przy „Trzeciej”.

Nie zrozumcie mnie źle – najnowsza książka Magdy Stachuli to tytuł dobry, ciekawy, napisany lekko i bardzo przystępnie. Taki, który dobrze się czyta i który gwarantuje godziwą rozrywkę. Brakuje mi w nim jednak efektu „wow”, brakuje mi tego czegoś. Brakuje mi elementu, który sprawił, że bez wahania posłuchałam hasła z okładki pierwszej książki pani Magdy i nie zapomniałam o tej pisarce. Teraz też nie zapomnę. Będę pamiętać i mieć nadzieję, że kolejna powieść Magdy Stachuli zrekompensuje wszystkie braki poprzednich tytułów.

ZA KSIĄŻKĘ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ

3 komentarze

  1. Jesteś chyba pierwszą osobą, która napisała taką recenzję. Wszystkie poprzednie, które czytałam to ochy i achy i trochę boję się efektu pani Hawkings

    1. Książka jest całkiem niezła i ma prawo się podobać (mnie zresztą przecież też nie odrzucała), ale moim zdaniem szału nie robi. 😉 Ciekawa, z dobrym pomysłem, ale zabrakło jej tego magicznego „czegoś”. Gdyby to właśnie „Trzecia” była debiutem pani Stachuli, to po kolejne powieści bym sięgnęła, jednak z mniejszym zapałem niż po lekturze „Idealnej’. 🙂

  2. My także liczymy na więcej książek Magdy Stachuli. „Idealna” i „Trzecia” mimo wszystko wciągnęły nas mocno i trudno było oderwać się od lektury. Nawet jeśli część wątków dało się przewidzieć – warto było upewnić się czy przewidujemy je w dobry sposób. 😉 Nowa powieść to pozycja dobra na kilka letnich wieczorów, więc polecamy! 🙂

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką. *