Zaginięcie

„ZAGINIĘCIE” – REMIGIUSZ MRÓZ

Trzyletnia Nikola, córka zamożnego małżeństwa, ginie w tajemniczych okolicznościach. Na miejscu przestępstwa nie znaleziono żadnych śladów włamania, porwania czy zabójstwa, a dziewczynka ulotniła się jak kamfora. Organy ścigania o popełnienie zbrodni podejrzewają rodziców Nikoli, ci jednak stanowczo nie przyznają się do winy. Jedyną nadzieją dla zrozpaczonego małżeństwa stają się Chyłka i Zordon, którzy szybko odkrywają, że w tej sprawie jest znaczenie więcej tropów i niewiadomych.

NIEWYCHOWANA PANI MECENAS

Na pierwszy rzut oka „Zaginięcie” w niczym nie ustępuje swojej doskonałej poprzedniczce, „Kasacji”. Mamy tu głośną, medialną sprawę, tajemnicze okoliczności zbrodni i specyficznych podejrzanych. Mamy nieprzychylnego prokuratora, poszlakowy proces i fascynujące batalie sądowe. Wreszcie mamy wciąż niewyrobionego Zordona i ekscentryczną Chyłkę, która niespodziewanie stała się jednym ze słabszych elementów powieści.

Oryginalna osobowość Chyłki, jej ironiczne poczucie humoru oraz cięty język stanowiły podstawę sukcesu „Kasacji”. Niekonwencjonalna pani mecenas zdecydowanie odcinała się od wizerunku sztywnego, nudnego prawnika i to dzięki niej czytelnik tak chętnie zatapiał się w świecie polskiej palestry. Oczywistym jest, że atuty tej bohaterki nie mogły zostać pominięte w kolejnej części przygód prawniczego duetu, jednak mam wrażenie, że w „Zaginęciu” Remigiusz Mróz przedobrzył.

Zachowanie Chyłki balansuje na cienkiej granicy pomiędzy bezkompromisowością, a zwyczajnym brakiem kultury. Jej kwestie przesycone są wulgaryzmami, uszczypliwością i kompletnym brakiem szacunku do drugiego człowieka. Co prawda nadal śmieszą i nie osłabiają sympatii do postaci w sposób znaczący, ale gdzieś zachwiała się prawidłowa równowaga.

NIBY WCIĄGA, ALE…

Sam wątek kryminalny intryguje i pochłania, jednak nieco brakuje w nim efektu „wow”. Proces Piotra Langera śledziło się z wypiekami na policzkach i z pełnym zaangażowaniem, a zaginięcie Nikoli fascynuje trochę mniej. Łatwiej też przewidzieć zakończenie – nie twierdzę, że domyśliłam się wszystkiego, ale byłam w stanie nakreślić ogólne ramy zagadki.

Być może wiąże się to ze zbieżnością fabuły obydwu powieści. Wiedziałam już, czego mogę się spodziewać i w taki sposób ukierunkowałam swoje myślenie. Niemniej jednak „Zaginięcie” to wciąż wciągająca, porywająca tajemnica, którą połyka się w okamgnieniu i która dobitnie świadczy o wyjątkowym talencie pisarskim autora.

DLA FANÓW CHYŁKI I ZORDONA

Zawikłana sprawa na wokandzie, niejasne tropy, zajmujące śledztwo i ocierająca się o granicę dobrego smaku bohaterka – to właśnie „Zaginięcie” Remigiusza Mroza. Interesująca, sensacyjna historia, stojąca tylko oczko niżej od swojej poprzedniczki. Polecam wielbicielom kryminałów oraz fanom Chyłki i Zordona. 🙂

7 komentarzy

    1. „Zaginięcie” to także bardzo dobra książka i skłamałabym mówiąc, że mnie nie wciągnęła, jednak nie wywołała we mnie takich emocji jak „Kasacja”. 🙂 Niemniej jednak na pewno nie zakończę przygody z Chyłką i Zordonem – „Rewizja” już czeka w biblioteczce. 😀

  1. Strasznie nie podoba mi się ta okładka :/ Te „normalne” są o niebo lepsze oczywiście moim zdaniem. Na półce mam „Kasację” i za niedługo mam zamiar się za nią zabrać.

    1. Ogólnie całe wydanie jest średnie, na pewno dużo słabsze od oryginalnego, jednak kosztuje odpowiednio mniej. 😉 A jak sam doskonale wiesz my, książkoholicy, musimy się łapać promocji, bo inaczej przepuścimy wszystko na nowe lektury. 😛

  2. Ach ten Remigiusz! Nie daje o sobie zapomnieć, także tym, którzy jeszcze nie sięgnęli po jego książki 😉 U mnie na półce czeka pierwszy tom trylogii z komisarzem Forstem w roli głównej.

    1. A ja chyba zacznę je właśnie trochę przebierać, bo w moim odczuciu Mróz Mrozowi nierówny. 😉 Chociaż i tak uważam, że to jeden z najlepszych współczesnych polskich autorów. 🙂

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane. *