Strażnicy światła

„STRAŻNICY ŚWIATŁA” – ABBY GENI

Wyspy Farallońskie, zwane także Wyspami Umarłych, to skalisty archipelag położony na Oceanie Spokojnym. Są chronionym rezerwatem przyrody, w którym pory roku zastąpiły sezony panowania poszczególnych gatunków – na Wyspach występuje sezon rekinów, wielorybów, fok oraz ptaków. Natura nie jest tu przyjazna – ciągły chłód, smagający wiatr, uporczywa wilgoć i stała obecność drapieżników sprawiły, że wielu ludzi straciło życie na Wyspach Farallońskich. Wielu zaginęło bez śladu. Jednak piękno i tajemniczość wysp przyciąga, a czające się wszędzie niebezpieczeństwo nie pomniejsza magnetyzmu tego miejsca.

Miranda jest fotografem przyrody. Osobista tragedia popchnęła ją do ciągłego podróżowania po świecie i uwieczniania natury na profesjonalnych ujęciach. Kobieta przybywa na Wyspy Farallońskie jako siódmy stały rezydent, dołączając do grupy sześciu stacjonujących tu biologów. Niedługo po swoim przyjeździe Miranda zostaje brutalnie zaatakowana przez jednego ze współlokatorów. Kilka dni później mężczyzna ginie, a jego śmierć staje się początkiem serii makabrycznych wypadków. Czy aby na pewno wszystkie były przypadkowe?

NIESAMOWICIE KLIMATYCZNA OPOWIEŚĆ

„Strażnicy światła” to powieść z wyjątkowo silnym, niezwykłym klimatem. Z niemal każdego zdania bije aura Wysp Farallońskich, ich groza i niebezpieczeństwo, ich brutalność i nienawistność. Poczucie pustki i odosobnienia, które towarzyszy bohaterom książki, oplata także czytelnika. Na skórze czuje się porywisty wiatr, do uszu dobiegają krzyki fok i ptaków, a do nozdrzy słony zapach morza. Zewsząd otacza nas niepokój, świadomość zagrożenia. Na przekór wszystkiemu dajemy się jednak porwać Wyspom Umarłych, dajemy się porwać ich klimatowi i całkowicie się w nim zatracamy.

Abby Geni zachwyca także pięknymi opisami przyrody. Bezwzględne polowania rekinów, majestatyczność wielorybów i czarujące focze szczenięta pozwalają spojrzeć na Wyspy Farallońskie oczami ich rezydentów. Pozwalają dostrzec zjawiskowość natury, nawet tej najbardziej niebezpiecznej. Nie chcemy niczego w niej zmieniać, nie chcemy jej łagodzić. Bezwiednie stajemy się tacy, jak bohaterowie powieści – bierni obserwatorzy, którzy nie mogą ingerować. Mogą tylko patrzeć i chłonąć niezwykłość Wysp.

Strażnicy światła

GDZIE SIĘ PODZIAŁA AKCJA?

Tyle tylko, że w tym pięknym, wyjątkowym miejscu niewiele się dzieje. Akcja książki rozwija się powoli, bardzo powoli. Nieliczne momenty żywszych wydarzeń są mało emocjonujące i występują zbyt rzadko. Być może sama się oszukałam, spodziewając się wciągającego thrillera z wartką akcją, ale jestem trochę zawiedziona.

„Strażnicy światła” noszą rysy dreszczowca, jednak moim zdaniem nie są nim w pełnym znaczeniu tego słowa. Za mało w nich energetycznego działania, a fabuła jest nieco rozwleczona. Możliwe, że zbytnie przyspieszenie akcji wypłynęłoby niekorzystnie na aurę Wysp Farallońskich, ale takie rozciągnięcie to chyba przesada w drugą stronę. Zdradzę jednak, że niedosyt rekompensuje nieco zakończenie, które mocno zaskakuje i spełnia warunki rasowego thrillera.

TYTUŁ WART UWAGI

Surowa i nieprzystępna natura, zdradliwe morze i czające się wokół niebezpieczeństwo – to właśnie „Strażnicy światła” Abby Geni. Powieść, która oczarowuje niesamowitym klimatem oraz fascynującą przyrodą, ale też nieco nuży mało dynamiczną fabułą. Jest piękna, lecz jednostajna, wyjątkowa, lecz trochę spowolniona. Mimo wszystko uważam, że warto po nią sięgnąć – dla cudownych opisów, dla absolutnie wyjątkowego nastroju, dla wiedzy z zakresy biologii oraz dla wyrobienia sobie własnej opinii. 🙂

ZA KSIĄŻKĘ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ

4 komentarze

  1. Szkoda, że fabuła jest na tyle obszerna, że powieść nie potrafi utrzymać się we właściwym dla niej gatunku. Chociaż klimat zdaje się niezwykły, ja raczej się na niego nie skuszę. Pozdrawiam! 🙂

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane. *