Corpus delicti

„CORPUS DELICTI” – JULI ZEH

Świat bez chorób, wirusów, bakterii. Świat, w którym zdrowie stanowi najwyższą wartość, a jego utrzymanie to najważniejszy cel każdego człowieka. Świat czysty, przejrzysty, świat odrzucający ulotne emocje i kierujący się wyłącznie rozumem. Świat, w którym codzienny trening jest obowiązkiem, świat, w którym rząd kontroluje wyniki badań, świat, w którym małżeństwo może być zawarte wyłącznie pomiędzy partnerami o zgodnym kodzie genetycznym. Świat sterylny, nieprzystępny, tak samo jak nieprzystępna i sterylna jest książka „Corpus delicti” autorstwa Juli Zeh.

Druga połowa XXI wieku. Biolożka Mia Holl jest wzorową obywatelką oraz zwolenniczką METODY, czyli reżimu zdrowia i dyktatury rozumu. Do czasu, gdy jej brat Mortiz zostaje oskarżony o gwałt i morderstwo, po czym popełnia samobójstwo w więziennej celi. Wyznawane przez Mortiza ideały, jego niezależność i konsekwentne nieprzyznawanie się do winy sprawiają, że Mia powoli zaczyna wątpić w METODĘ, a jej głośny protest zagrozi bezpieczeństwu całego systemu.

ZDROWIE NAJWIĘKSZYM ZAGROŻENIEM?

Spośród tysięcy zagrożeń, czekających na człowieka przyszłości, Juli Zeh za najstraszniejsze uznała otaczające nas zewsząd nawoływanie do higienicznego, aktywnego i zdrowego trybu życia. Dyktatura pod żadną postacią nie jest dobrym rozwiązaniem, ciężko jednak brać na poważnie „dramat” ludzi zmuszanych do ćwiczeń, kiedy mamy świadomość obecnych tragedii ludzkości – wojen, głodu i śmierci.

W porównaniu z tym, co dzieje się tu i teraz, czysty i uporządkowany świat przedstawiony w „Corpus delicti” nie wydaje się takim strasznym miejscem. Bezkompromisowa, obejmująca zasięgiem całą kulę ziemską mityczna METODA (o której wiadomo bardzo niewiele) nie wywołuje gwałtownego sprzeciwu i nie prowokuje do buntu, dlatego losy Mii można śledzić jedynie z pewną dawką zainteresowania, ale bez faktycznego zaangażowania emocjonalnego.

Corpus delicti

POWIEŚĆ WYSTERYLIZOWANA

Na brak emocji czytelnika przekłada się także brak emocji w samej książce. Dyktatura rozumu musiała na dobre opanować ludzkie umysły, gdyż wszystkie dialogi prowadzone są w sposób beznamiętny, naukowy, sztuczny, przepełniony wyszukanym słownictwem i kwiecistymi, nieoczywistymi metaforami, które zamiast pobudzać do myślenia zwyczajnie śmieszą. Nie sposób wynieść z nich choćby odrobiny wiedzy – surowy i nieprzystępny język sprawia, że w sekundę po przeczytaniu zapomina się o wszystkich ciekawych informacjach z zakresu biologii czy medycyny.

Trudno też zapamiętać aktualne stanowisko Mii w sprawie METODY, gdyż bohaterka przez całą książkę jest niestabilna jak liść na wietrze. Mia nie potrafi dojść do porozumienia sama ze sobą, co chwila zmieniając zdanie i nie umiejąc się określić. Jej kolejne działania przeczą krokom podjętym wcześniej, a zdefiniowanie dążeń i motywacji Mii to prawdziwa mission imposible. Problem ten dotyczy zresztą większości bohaterów powieści. Paradoksalnie, w historii o hołubiącym rozum i naukę świecie, postacie zostały nakreślone nielogicznie.

ZBYT SUROWA, BY CIESZYĆ

Środki dezynfekujące, stosowane w „Corpus delitci”, skutecznie czyszczą nie tylko ciała i domy bohaterów, ale również wszystkie pozytywne odczucia czytelnika. Powieść Juli Zeh jest zbyt sterylna, zbyt intelektualna, za bardzo wyprana z emocji. Za dużo w niej naukowych tyrad i reżyserowanych dialogów, a za mało zwykłego realizmu. Być może spodoba się fanom nauk biologicznych, ja jednak jej nie polecam. 🙂

3 komentarze

    1. Trochę szkoda, że powieść wyszła jak wyszła, bo sam zamysł nie był do końca zły. Niestety, wydaje mi się, że medyczne zainteresowania autorki wzięły górę nad fabułą i jej realizmem i zaowocowało to niezbyt ciekawą i niezbyt przyjemną w odbiorze książką. 🙁

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane. *