RECENZJA: „CO KRYJĄ JEJ OCZY” – SARAH PINBOROUGH

Moi drodzy, przyszła wiosna! 🙂 Doskonały czas na wielkie porządki, zmianę i odrodzenie. Z tej okazji mam dla Was powieść składającą się z wszystkich tych elementów, ale w mrocznym, tajemniczym i przerażającym wydaniu. Świeżutką marcową premierę, czyli zatrważający dreszczowiec „Co kryją jej oczy”, pióra Sarah Pinborough.

David i Adele wydają się małżeństwem idealnym – przystojny, szanowany lekarz i jego piękna, oddana żona. Żona, która nie ma dostępu do wspólnego konta. Która nie może swobodnie wychodzić z domu. Która panicznie boi się przegapić telefon od męża i ukrywa przed nim nową koleżankę. Koleżankę, a zarazem kochankę Davida. W tym dziwnym układzie wszyscy mają jakieś sekrety, a ich skali nikt nawet nie podejrzewa. I nikt nie zna całej prawdy. Co się stanie, gdy wreszcie ujrzy ona światło dzienne?

Jaki powinien być dobry thriller? Tajemniczy, wciągający, powoli odsłaniający swoje sekrety. Z zaskakującym zakończeniem, niemal zapierającym dech w piersiach. Tak to już jednak jest z dreszczowcami, że im więcej się ich czyta, tym lepiej przewiduje się fabułę kolejnych. Wiemy, że trzeba się spodziewać niespodziewanego, a rozwiązania należy szukać tam, gdzie na pozór go nie ma. Na pierwszy rzut oka „Co kryją jej oczy” zdaje się pasować do tego schematu, ale to tylko mylne wrażenie. Autorka książki udowadnia bowiem, że w świecie literatury istnieją jeszcze nieprzetarte ścieżki i sposoby na zaskoczenie nawet najbardziej wytrawnego czytelnika.

Co kryją jej oczy

Sarah Pinborough postawiła przed nami rusztowanie, na które chce się wspinać coraz bardziej, coraz wyżej i wyżej. Rusztowanie złożone z tajemnic, niepokoju, lęku i niezwykłości. Rusztowanie, na którym spotkamy fascynujących bohaterów, niesamowite sekrety przeszłości i obsesyjną miłość, przerażającą bardziej niż najstraszniejsze bestie z horrorów. „Co kryją jej oczy” przyciąga, zwodzi i oszukuje. Podsuwa nam spreparowane obrazy i fałszywe wnioski, jeszcze mocniej osnuwając mgłą tajemnicy. W tej książce nic nie jest jasne, nic nie jest oczywiste, a ostatnie karty drwią z czytelnika i jego niedawno odzyskanego spokoju.

Nie należy ufać tej powieści. Nie należy ufać własnym odczuciom i domysłom. Jeśli sięgnięcie po „Co kryją jej oczy” i w połowie książki w Waszej głowie zacznie klarować się rozwiązanie, to wiedzcie, że jesteście w błędzie. Nie wiecie. Nie domyślacie się. Nawet nie podejrzewacie, a prawda nie przeszła Wam przez myśl. Jeżeli „mindfuck” kiedykolwiek stanie się oficjalnym gatunkiem literackim lub filmowym, to właśnie pod niego należy podpiąć „Co kryją jej oczy”. Powieść tak różną od reszty thrillerów, które zalewają ostatnio księgarskie półki. Powieść, która zrobi Wam wodę z mózgu.

Napięcie, strach, gorączkowa potrzeba poznania prawdy i niemożliwy do przewidzenia finał – to właśnie co „Co kryją jej oczy” autorstwa Sarah Pinborough. Przewrotna historia o odrodzeniu i nowym początku. Coś innego, coś oryginalnego, ożywczy powiew dla fanów dreszczowców. Powieść fascynująca, pociągająca i przerażająca. Jedna z moich tegorocznych perełek, którą z całego serca polecam! 🙂


Masz dosyć czytania? Obejrzyj recenzję na kanale Białego Notesu! 😀

Jeden komentarz

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką. *