Przeminęło z mailem

„PRZEMINĘŁO Z MAILEM” – BARBARA DREWS

On jest po pięćdziesiątce, ona też. Jego żona już go nie kocha, ona właśnie się rozwodzi. On cierpi na depresję, ona to osobowość graniczna. On jest profesorem, ona była jego studentką. Tak się poznali. W ten sposób zaprzyjaźnili. Zaczęli ze sobą pisać. Niewinnie, z sympatią. Wkrótce jednak sympatia zaczyna się przeradzać w coś głębszego. Uczucie zakiełkowało. Czy mogą pozwolić sobie je rozwinąć?

ZBIÓR BEZBARWNYCH WIADOMOŚCI

Tym, co zdecydowanie wyróżnia „Przeminęło z mailem” spośród innych tytułów jest konstrukcja książki. Powieść w całości składa  się z wymienianych pomiędzy bohaterami wiadomości tekstowych. Ciekawe rozwiązanie, z potencjałem, ale wykonanie zupełnie nie zagrało. Ponieważ książkowe postacie widują się  na żywo, ich korespondencja jest tylko dopełnieniem rozmów toczących się bez udziału czytelnika. I tu rodzi się problem, bowiem w mailach brakuje wyjaśnień.

Nie powiem, wygląda to bardzo realnie (ja po wizycie u przyjaciółki też nie wysyłam do niej maila z opisem tej wizyty), ale w powieści kompletnie się nie sprawdza.  Informacje są okrojone do tego stopnia, że nie mam pewności jakie imiona nosili główni bohaterowie. Dodatkowo spora część wiadomości nie wnosi do fabuły niczego (np. krótkie hasła z godziną i miejscem następnego spotkania).

Przeminęło z mailem

FACET „Z ZASADAMI”

Jeśli chodzi o miłość, która narodziła się między bohaterami, to wydawała mi się ona mocno jednostronna. Klasyczny układ żonaty facet – kochanka, gdzie kochanka angażuje się znacznie bardziej. Dba, wspiera, gotuje, prasuje. A on?

Nie rozwiedzie się, bo jest katolikiem. Często miałam ochotę krzyknąć na główną bohaterkę, powiedzieć jej, żeby dała sobie z nim spokój. Po pewnym czasie próbowała to zrobić, ale nie wiem czy jej się udało. Powieść kończy się w taki sposób, że nie mam pojęcia jak potoczyła się ta relacja. Dlaczego autorka postanowiła rozegrać wszystko tak enigmatycznie? No dlaczego?

NIEWYKORZYSTANY POTENCJAŁ

„Przeminęło z mailem” miało szansę stać się wzruszającą opowieścią o późnej miłości, która potrafi tchnąć młodzieńczego ducha w serca bohaterów. Miało okazję przerodzić się w dramat o miłości nieszczęśliwej. Niestety, stało się wyłącznie zbiorem niejasnych dla czytelnika wiadomości, które właściwie do niczego nie prowadzą.

Bardzo tego żałuję, bo tytuł naprawdę ma potencjał. I ten potencjał wciąż w nim tkwi. Szkoda, że został zniszczony przez nieudaną formę pisania. 🙁

ZA KSIĄŻKĘ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ

1 komentarz

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane. *