Promyczek

„PROMYCZEK” – KIM HOLDEN

Kate Sedgwick nie miała łatwego życia. Jej ojciec opuścił rodzinę, matka wpadła w depresję, a na Kate spadł obowiązek zajmowania się ciężko chorą siostrą. Kate nigdy jednak nie narzeka, nie użala się nad sobą. Bierze życie takim, jakie jest i czerpie z niego maksimum radości. Ze względu na wrodzony optymizm Kate, jej najlepszy przyjaciel ochrzcił ją pseudonimem Promyczek. I Kate rzeczywiście jest takim właśnie Promyczkiem – słodkim, uśmiechniętym, wnoszącym radość w życie innych.

Pewnego dnia, po latach opiekowania się rodziną, Promyczek postanawia zrobić coś dla siebie. Wyjeżdża na studia, gdzie ma zamiar pogłębiać wiedzę, zawierać nowe przyjaźnie i poznać smak uczelnianego życia. Nie planuje jednak się zakochać, ale przewrotny los decyduje za nią. W miejscowej kawiarni dziewczyna poznaje przystojnego Kellera Banksa. I nagle świat wiruje. To jest jak magnes, jak przyciąganie. Miłość otacza ją ze wszystkich stron. Tyle tylko, że Kate nie wolno poddać się uczuciu. Jej straszliwa tajemnica wyklucza każdy związek, każdą głębszą relację. Ale czy można rozkazywać sercu?

CHWYTAJ DZIEŃ, PŁACZ I SIĘ ŚMIEJ

Powiedzieć o „Promyczku”, że jest wyciskaczem łez, to mało. Powieść Kim Holden łzy po prostu wytłacza, robi nam z oczu fontannę, a nawet wodospad. Historia Kate gra na wrażliwych strunach czytelnika jak najlepszy gitarzysta, porusza serce i umysł. Trudno oprzeć się tym uczuciom – mamy tu przecież wspaniałą, choć skrzywdzoną przez los dziewczynę, która uparcie obstaje przy zasadzie „carpe diem”, mamy przystojnych i na wskroś romantycznych mężczyzn oraz grupę przyjaciół, gotową skoczyć za sobą w ogień.

Czyta się o tym wszystkim przyjemnie, miło, szybko. Bez zastanowienia płyniemy z prądem emocji, które „Promyczek” podaje nam na tacy. Te słodkie dialogi, te nieśmiałe, przesycone pożądaniem flirty, ta niesprawiedliwość, która dopadła Kate… To działa. Działa i nie pozwala oderwać się od lektury. Dopiero po zakończeniu książki przychodzi otrzeźwienie: co tak naprawdę mnie wzruszyło? Wyświechtana fraza o cieszeniu się każdym dniem? Nierealna bezinteresowność i serdeczność wszystkich bohaterów? Idealna Kate, która zawsze wie jak się zachować i nigdy w życiu nie popełniła błędu? A może rozkoszne dziecko, które obowiązkowo przewija się w tle jako wzmagacz rozczulenia? No właśnie nie wiadomo.

Promyczek

GASNĄCY BLASK PROMYCZKA

Powieść z przesłaniem „chwytaj dzień” to ani nic oryginalnego, ani wyjątkowego. Pisano już o tym, kręcono, ale samo oklepane hasło książki nie dyskwalifikuje. Jakby nie patrzeć, mądrość i słuszność w nim jest, więc może stanowić doskonały trzon historii. Lekki twist, ciekawi bohaterowie, niebanalna otoczka i mamy hit. Kim Holden poszła jednak drogą prostą jak drut.

Ludzie – piękni i młodzi, miłość – jak z obrazka, tragedia – klasyczna i wyciskająca łzy z oczu. To wszystko zalane dodatkowo falą tkliwości, cukierkowości i podniosłego romantyzmu. No i motyw przewodni tonie. Nie zdoła go uratować „słitaśny” i rycerski Keller Banks, nie pomoże mu stereotypowy do granic homoseksualista ani perfekcyjna Kate, której doskonałość najpierw zachwyca, a z czasem zaczyna odstręczać. Bardziej nierealna w swej idealności była chyba tylko Tris Prior z „Niezgodnej”. Ale Kate niewiele brakuje.

ZAPROJEKTOWANY, BY WZRUSZAĆ

„Promyczek” – zaprojektowany, by wzruszać. Trzeba mu przyznać, że na polu smutnych powieści romantycznych spisuje się naprawdę doskonale. Autorka książki ma przyjazny styl, dzięki któremu czyta się chętnie i szybko, a rzucone w czytelnika emocje docierają do najgłębszych zakamarków serca. Tyle tylko, że są to puste odczucia, wymuszone i ulotne.

„Promyczek” sprawdzi się u młodzieży, która dopiero zaczyna przygodę z literaturą oraz u osób, które po prostu lubią ckliwe melodramaty. Resztę czytelników porwie na moment, po czym zostawi ich z pobłażliwym uśmieszkiem na ustach. Można przeczytać jako odskocznię od nieco ambitniejszych lektur, ale niekoniecznie. 😉

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane. *