„OSTATNI POCAŁUNEK” – LAURELIN PAIGE

Zaginiona Amber niespodziewanie się odnajduje, a związek Reeve’a i Emily staje pod znakiem zapytania. Lojalna wobec przyjaciółki Emily ma zamiar wyrzec się swojej miłości  i zostawić Amber wolną drogę do serca przystojnego pana Sallisa. Reeve nie pozwala jej jednak tak łatwo odpuścić – twierdzi, że to właśnie z Emily chce spędzić resztę życia. Być może kobieta by mu uwierzyła, gdyby nie jego czułe gesty wobec Amber. Jego troska, opieka i noce spędzane z nią w jednej sypialni…

Amber nie ukrywa, że pragnie odzyskać byłego kochanka. Przedtem musi się jednak uporać z ludźmi Michaelisa, którzy wciąż nie dają jej spokoju i prześladują dziewczynę. Czego od niej chcą? Co takiego tym razem przeskrobała Amber? I którą kobietę wybierze Reeve? Wyjaśnienie i ostateczne zakończenie wszystkich wątków odnajdziecie w książce „Ostatni pocałunek” autorstwa Laurelin Paige.

ZROBIŁO SIĘ ROMANTYCZNIE

O ile „Pierwszy dotyk”, pierwszą część historii o Reevie i Emily, można określić jako thriller erotyczny, tak „Ostatni pocałunek” mocno odbiega od konwencji dreszczowca i skupia się głównie na miłosnych problemach bohaterów. W książce pozostały co prawda pewne niejasności, niektóre elementy wymagają wytłumaczenia, ale wątek emocjonującej zagadki gdzieś się rozmył. W „Ostatnim pocałunku” próżno szukać napięcia, które towarzyszy lekturze „Pierwszego dotyku”.

Zamiast tego Laurelin Paige skoncentrowała się na skomplikowanym trójkącie miłosnym i zaserwowała czytelnikowi romantyczne dialogi rodem z melodramatów. Plus opisy rozterek Emily, która sama nie wie, czy dać się porwać miłości, czy pozostać lojalną wobec przyjaciółki, której nie wiedziała od lat. I chociaż jako kobieta lubię sobie czasem poczytać o nieszczęśliwie ulokowanych uczuciach, to spodziewałam się po tej powieści czegoś innego. Czegoś, co wciągnie mnie równie mocno jak pierwszy tom. Niestety, pod kątem fabularnej intrygi „Ostatni pocałunek” zostaje daleko w tyle za poprzednią częścią.

Ostatni pocałunek

SEKSUALNIE WYZWOLENI

Poziom utrzymały jednak opisy aktów seksualnych, które są równie pikantne w obydwu książkach. Jednym mogą się takie sceny podobać, drugim wręcz przeciwnie, ale trzeba przyznać, że Laurelin Paige potrafi ubrać seks w słowa. Nawet ten najbardziej frywolny i wyuzdany. Szkoda tylko, że element, który w „Pierwszym dotyku” był iskrą zapalną miłości Reeve’a i Emily, który pozwolił im dobrze się poznać i w pełni sobie zaufać, w „Ostatnim pocałunku” pełni rolę dość… ordynarną.

Emily nie jest pewna ani uczuć Reeve’a, ani aktualnej liczby jego kochanek, jednak oddaje mu swoje ciało bez większego problemu. A gdzie kobieca duma i godność? Gdzie te wszystkie moralne rozterki, które nie pozwalają Emily stanąć Amber na drodze? Być może po erotyku nie powinnam spodziewać się przesadnie szlachetnej postawy bohaterów, jednak niesmak czułam. I coś mi się ewidentnie nie kleiło.

PIERWSZY PODOBNO NAJLEPSZY

Mówi się, że pierwszy wybór jest najlepszy, a kontynuacja danej historii nigdy nie będzie tak dobra, jak oryginał. Niestety, ta zapewne nieco sporna mądrość sprawdza się w przypadku książki „Ostatni pocałunek”. Laurelin Paige nie udało się utrzymać elektryzującej atmosfery pierwszego tomu powieści – zagadka prześladowców Amber jest średnio ciekawa i przewidywalna, a królujący w lekturze seks stracił na wartości.

Osoby, którym podobał się „Pierwszy dotyk”, na pewno będą chciały poznać ostateczne zakończenie tej opowieści (czemu się zupełnie nie dziwię, bo sama czekałam na nie z wypiekami na policzkach), ale raczej się rozczarują. Z erotycznego thrillera zrobiło się sprośne romansidło, czego szczerze żałuję. 🙁

ZA KSIĄŻKĘ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ

http://www.wydawnictwokobiece.pl/produkt/ostatni-pocalunek/#

2 komentarze

  1. Choć niektóre zachowania bohaterów mocno mnie irytowały (a Amber miałam ochotę zabić, naprawdę), to jednak ogólne wrażenia związane z tą książką są raczej pozytywne. Również zabrakło mi utrzymania atmosfery, z którą mieliśmy do czynienia w pierwszym tomie, ale no… kurczę, podobało mi się i tak 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Oczywiście książka może się podobać. 🙂 Ja się na niej zawiodłam, ale cieszę się, że Tobie lektura sprawiła radość. 😀

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką. *