Opowiadania lżejsze od powietrza

„OPOWIADANIA LŻEJSZE OD POWIETRZA”

Spersonifikowane pory roku, gadający kot, starsze panie w roli rabusiów – brzmi całkiem zabawnie, prawda? Zbiór „Opowiadania lżejsze od powietrza” pełen jest takich właśnie nierealnych, aczkolwiek bardzo sympatycznych historii. Można by rzec, że książka pani Barbary Figiel to niewymagająca lekturka na leniwe popołudnie, gdyby nie tematyka opisywanych historii. Niespełniona miłość, więzienie, dyskusje filozoficzne – tych dziedzin z całą pewnością do lekkich i przyjemnych zaliczyć nie można. Jak to się zatem stało, że pomimo dość wymagającej tematyki tytuł powieści nie kłamie i czytelnik faktycznie ma do czynienia z leciutkimi i bardzo delikatnymi historiami?

ŚMIECH TO ZDROWIE

Na lekkość „Opowiadań lżejszych od powietrza” wpływa przede wszystkim styl pisania pani Figiel. Pióro autorki posiada oryginalny, mocno humorystyczny rys, dzięki któremu każda trudna sytuacja przedstawiona jest sposób przystępny, łagodny i szalenie zabawny. Nawet pobyt w zakładzie karnym, który u pani Figiel wygląda zupełnie inaczej niż „normalnie”.

Zazwyczaj skazani bohaterowie w pierwszych dnia zniewolenia czują się rozbici, starają się nie wchodzić w drogę silniejszym więźniom, a do nowej rzeczywistości przywykają z czasem. W „Opowiadaniach lżejszych od powietrza” trzy zakute w kajdany starsze panie od początku zaznaczają, że trzeba się z nimi liczyć – najgroźniejszym więźniarkom wytykają błędy w makijażu, poprawiają ich fryzury i w krótkim czasie zostają więziennymi mentorkami, których wszyscy słuchają.

Opowiadania lżejsze od powietrza

LICZY SIĘ POMYSŁ

Przesłania płynące z poszczególnych opowiadań przyjmuje się lekko również za sprawą dużej pomysłowości pani Figiel. Czy na pory roku patrzyliście kiedyś jak na ludzi? Jak na ludzkie decyzje, błędy i sukcesy? Pani Barbara spojrzała i dzięki temu bardzo sympatycznie wytłumaczyła czytelnikowi roczny cykl pogodowy – przedłużające się zimne miesiące albo niespodziewane zawirowania w postaci ulewnych deszczy czy kwiatów kwitnących w listopadzie.

Ciekawy jest także gadający kot imieniem Oksford, rządzący rodziną u której mieszka. Często zawstydza on domowników swoją inteligencją, nierzadko przewyższającą ludzką. Oksford głosi swoje mądrości i udziela rad, które zapewne zostałyby zignorowane, gdyby ich autorem był człowiek. Kota posługującego się ludzką mową wszyscy słuchają jednak chętnie. Jego pogadanki przyjmowane są z większą dawką wyrozumiałości, a dzięki nim życie rodziny niepostrzeżenie zaczyna zmieniać się na lepsze.

ZATOP SIĘ W OPOWIADANIACH!

Wiem, że niektórzy moi czytelnicy uciekają od książek złożonych z opowiadań, ale zapewniam Was, że „Opowiadaniom lżejszym od powietrza” warto dać szansę. Historie zawarte w tej książce są zabawne i pouczające, a każdy książkoholik odnajdzie wśród nich chociaż jedną dla siebie. Mnie najbardziej oczarowała opowieść o rabujących ciotkach – ciekawa jestem, czy i Wam przypadnie ona do gustu. 🙂

ZA KSIĄŻKĘ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ

3 komentarze

  1. Faktycznie nie przepadam za zbiorami opowiadań, ale tematyka i połączenie ciężkich tematów z humorem z pewnością potrafi poprawić humor. Rabujące ciotki… zaintrygowało mnie to. Do tego ta przyjemna dla oka okładka. To właśnie lubię u Novae Res. Oprawa graficzna zawsze przyciąga wzrok.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane. *