Lokatorka

„LOKATORKA” – JP DELANEY

Folger Street 1 to nie jest zwykły adres. To nie jest zwykły dom. Został zaprojektowany zgodnie z japońską ideą skrajnego minimalizmu przez Edwarda Monkforda, wybitnego architekta dotkniętego osobistą tragedią. Edward zadbał o to, aby nic w jego mieszkaniu nie było zwyczajne. Meble ukryte za panelami, inteligenty system rozpoznawania mieszkańców oraz program kontrolujący stan zdrowia przerażają swoją surowością, ale też dają niezwykłe poczucie bezpieczeństwa.

A właśnie bezpieczeństwa najbardziej potrzebują Emma i Jane, skrzywdzone przez los kobiety, które ubiegają się o możliwość zamieszkania przy Folger Street 1. Bo nie da się wprowadzić tam tak po prostu – trzeba wypełnić specjalny kwestionariusz, odbyć rozmowę z właścicielem nieruchomości oraz podpisać rygorystyczną umowę. Żadnych książek. Żadnych poduszek. Żadnych dywanów. Żadnych rzeczy na podłodze. Zgoda na pełną i całkowitą kontrolę. To, co większości ludzi wydaje się chore, przyciąga Emmę i Jane. Kobiety nie potrafią dalej kierować swoim życiem i potrzebują czynnika, który je tego nauczy. Tylko co się stanie, gdy dom zupełnie je opanuje?

BŁĘDNE KOŁO

„Lokatorka” to powieść o obsesji i rozpaczliwych próbach naprawy popełnionych błędów. Naprawy z gruntu skazanej na niepowodzenie, bo opartej na powtarzaniu tych samych schematów. Bohaterowie książki nie pragną prawdziwej zmiany, chcą jedynie realizacji wymarzonego scenariusza. Odgrywają swoje role jak zaprogramowani, bez zastanowienia, wierząc, że tym razem się uda, że tym razem osiągną perfekcję. Nie biorą pod uwagę wcześniejszych niepowodzeń, nie analizują porażek, nie wyciągają wniosków.

Upragnione plany całkowicie nimi zawładnęły, przesłoniły im prawdziwy obraz sytuacji. Postacie są trochę jak dzieci, które uprały się na konkretną zabawkę i będą płakać dopóty, dopóki jej nie dostaną. Nie dopuszczają do siebie możliwości kompromisu, przeredagowania własnych założeń. Nie pozwalają sobie na jakiekolwiek odstępstwo od „normy”. Tkwią w błędnym kole, w które sami się wprowadzili i którego nie chcą opuścić. Dom przy Folger Street 1 i jego rygorystyczne zasady mogą pomóc bohaterom wyplatać się z chorej rzeczywistości albo wręcz przeciwnie – pogrążyć w niej jeszcze bardziej.

Lokatorka

MAGNETYCZNIE WCIĄGAJĄCA

Książki zgłębiające tajniki ludzkiego umysłu z reguły intrygują samą tematyką i nie inaczej jest przypadku „Lokatorki”, ale powieść pana Delaney ma w sobie coś jeszcze. Dynamizm. Akcję. Zaskakujące twisty. Czający się na kartach niepokój oraz nieuchwytny czynnik, który sprawia, że historia mieszkańców Folger Street 1 pochłania już od pierwszych zdań. „Lokatorka” wciąga nieodwracalnie, niczym minimalistyczny dom Edwarda wymaga od czytelnika pełnego zaangażowania. I otrzymuje je bez protestów, bez zastanowienia. Przerwać lekturę to jak odebrać sobie ulubiony przedmiot – nie da się bez żalu. Czy to sprawka modnej obecnie konstrukcji „Przedtem” i „Teraz”, czy tajemnic krążących wokół bohaterów, czy też niezwykłego pióra autora? Nie wiem. Wiem jednak, że powieść po prostu się połyka, na jeden gryz, a kac książkowy jest nieunikniony.

„Lokatorka” to thriller niemal idealny… niemal, bo mam jedno „ale”. Zakończenie książki. Nie mogę powiedzieć, że mnie rozczarowało, jednak na pewno pozostawiło niedosyt. Było zbyt proste, zbyt łagodne. Brakowało mu dramatyzmu całej historii i niespecjalnie do mnie przemówiło. Niby pasuje, niby zaskakuje, ale… No właśnie ALE.

TEGOROCZNA POZYCJA OBOWIĄZKOWA

Jeśli szukacie książki, która nie pozwoli o sobie zapomnieć i która będzie Was przyciągała jak magnes, to nie mogliście lepiej trafić. „Lokatorka” JP Delaney’a nie wypuści Was ze swoich objęć na długo po zakończeniu czytania. W przeciwieństwie do innych dreszczowców nie koncentruje się wyłącznie na akcji i zagadkach, tylko posiada głębszą myśl, która na dobre zagnieździ się w Waszych głowach. Pomimo finału, który moim zdaniem jest niezbyt trafiony, gorąco polecam Wam tę powieść – nie zawiedzie. 🙂

9 komentarzy

  1. Podpisujemy się pod każdym Twoim słowem, bo „Lokatorka” to faktycznie nie tylko intrygująca książka, ale i taka, która posiada dynamiczną fabułę i to coś. To coś czego nie można nazwać, a powoduje ciarki podczas czytania. My nie mogliśmy się oderwać. Świetna recenzja!

  2. Bardzo mi się podobała to książka, ale tylko do połowy. Potem było coraz słabiej, a w kwestii zakończenia masz rację, słabe.

    1. Wiadomo, każdy ma swój gust czytelniczy. Mnie powieść bardzo się podobała, ale rozumiem, że nie każdy musi podzielać moją opinię. 🙂

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane. *