„LABIRYNT STRACHU” – BEATA NOWOSIELSKA

Sześcioosobowa grupa przyjaciół wybiera się na wymarzone wakacje do leśnego siedliska. Monika, Marta, Sara, Sebastian, Szymon i Marek wiążą z wyjazdem ogromne nadzieje – to ich pierwszy wspólny wypad od lat. Oczarowani miejscową przyrodą, młodzi ludzie początkowo nie zauważają, że aura starego domostwa nie jest im przychylna. Kiedy wreszcie to dostrzegą, będzie już za późno na ratunek i ucieczkę. Miejscowa legenda o tajemniczych ludziach z lasu przerodzi się w największy koszmar, jaki kiedykolwiek przyszło im przeżyć.

WCIĄGAJĄCA ATMOSFERA

Beata Nowosielska od pierwszych stron zadbała o niesamowity klimat powieści. Wierzcie lub nie, ale promieniujący z historii strach przenikał mnie na wskroś, czasem nie pozwalając czytać dalej, a czasem nie dając zasnąć w nocy. Autorka bezbłędnie trafiła w moje gusta, kreując opowieść o nawiedzonym domu. Dodatkowo potrafiła przedstawić ją w sposób naprawdę złowieszczy. Krwawe ostrzeżenia na lustrzanej tafli, zmieniające postać duchy czy setki wisielców na gałęziach wywołują potężną gęsią skórkę i zasiewają w czytelniku ogromną dawkę niepokoju.

Z czasem historia zaczyna coraz mocniej oscylować wokół fantastyki i zjawisk paranormalnych, co dla jednych może być zaletą, a dla innych wadą. Osobiście nie jestem fanką fantastyki, ale w „Labiryncie strachu” nadprzyrodzone elementy zupełnie mi nie przeszkadzały. Przedstawiono je w sposób logiczny, zrozumiały i przede wszystkim ciekawy, dlatego nie miałam poczucia, że czytam wydumane bzdury. Co prawda z reguły preferuję bardziej racjonalne wytłumaczenie przedstawianych zdarzeń, jednak w powieści Beaty Nowosielskiej wszystko układało się spójnie, klarownie i absolutnie nie raziło.

Labirynt strachu

DROBNE SZTUCZNOŚCI

Delikatnie raziły natomiast dialogi między postaciami, a dokładniej ich średnia naturalność. Niektóre wypowiedzi bohaterów były mocno wyreżyserowane, obdarzone małym prawdopodobieństwem zastosowania ich w prawdziwym życiu. Dodatkowo zwracanie się do siebie per „Saro”, „Marku” czy „Szymonie” od zawsze trąci mi sztucznością i w moich oczach prezentuje się dość zabawnie.

Mogę się także przyczepić do powtarzalności pewnych sformułowań i do naciąganych wyjaśnień, ale nie tych w zakresie fantastyki, tylko dotyczących sytuacji realnych (np. w jaki sposób przyjaciele w ogóle dowiedzieli się o siedlisku). Są to jednak drobnostki, które nie psują radości czytania i zostają przytłumione przez groźny klimat i wciągającą treść książki.

STRACH ZAGLĄDA W OCZY

„Labirynt strachu” to mocno strasząca opowieść z wyjątkową, niepokojącą atmosferą. Powieść pochłania, intryguje, czyta się ją szybko i z dużym zaciekawieniem. Beata Nowosielska stworzyła bardzo udany debiut literacki i myślę, że możemy się po niej spodziewać kolejnych świetnych dzieł. „Labirynt strachu” serdecznie polecam wielbicielom dreszczowców, horrorów, czytelnikom ceniącym paranormalną nutkę oraz tym, którzy lubią się bać. Książka na pewno Was nie zawiedzie. 🙂

ZA KSIĄŻKĘ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ

2 komentarze

  1. Cieszę się, że trafiłam na Twoją recenzję, zupełnie przez przypadek. Zainteresowałaś mnie tą pozycją, a bardzo lubuję się w takiej tematyce 🙂 Dzięki za recenzję :*

    1. Cała przyjemność po mojej stronie. 😀 Książka jest naprawdę dobra, a jako, że autorka jest Polką, jeszcze milej się ją czyta. 🙂

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone gwiazdką. *