Gwiazdy, które spłonęły

„GWIAZDY, KTÓRE SPŁONĘŁY”

Claire miała ciekawą pracę, piękny, własnoręcznie wyremontowany dom i kochającego męża, przy którym czuła się szczęśliwa. Ale to było zanim mąż nie namówił jej na przeprowadzkę do innego miasta, gdzie dostał szansę rozwijania swojej kariery zawodowej. Teraz Claire nie ma już pracy, nie ma pięknego domu i właściwie nie ma też męża. Miles całe dnie spędza w nowej pracy, a Claire siedzi w domu, opiekując się dzieckiem. I chociaż kobieta kocha swojego synka najbardziej na świecie, to nie jest on w stanie zastąpić jej partnera i ugasić coraz silniejszego poczucia samotności.

Pewnego dnia Claire odnawia kontakt ze swoim dawnym chłopakiem, Deanem. Dean niedawno rozstał się z żoną i daje wyraźne sygnały, że nadal zależy mu na Claire. Do kobiety szybko wracają nastoletnie uczucia i wbrew zdrowemu rozsądkowi wplątuje się w romans, który może mieć bardzo nieszczęśliwe skutki…

CZY TO ZŁA KOBIETA BYŁA?

W dzisiejszych czasach to pewnie mało popularne podejście, ale wyznaję zasadę, że aby rozpocząć nowy związek, trzeba najpierw zakończyć poprzedni. Z tego powodu główna bohaterka powieści „Gwiazdy, które spłonęły” miała niewielkie szanse na wzbudzenie mojej sympatii. Claire śmiało i bez przesadnych wyrzutów sumienia zaangażowała się w wirtualny, a potem realny flirt ze swoją nastoletnią miłością. Chociaż kobieta często rozmyślała o dobru swojego męża i syna, to tak naprawdę nie brała pod uwagę ich uczuć. Niewiele trzeba było, aby sfrustrowana poplątanym życiem rzuciła się w ramiona Deana i zaryzykowała tym szczęście całej swojej rodziny. Może i jestem staroświecka, ale takim zachowaniom mówię stanowcze nie.

Gwiazdy, które spłonęły

To, że nie lubię Claire, nie oznacza jednak, że nie potrafię jej zrozumieć. Zmarnowana kariera zawodowa, obce miasto, brak przyjaciół, mąż wiecznie przebywający w pracy – to może przytłoczyć. Może skołować na tyle, aby dać się ponieść uczuciom i zrobić coś skrajnie nieodpowiedzialnego. Tęskniąca za dawnym domem i swoją przeszłością Claire chwyciła się pierwszej okazji, która mogła przywrócić choć namiastkę tej przeszłości. Kobieta pogubiła się w tym, czego naprawdę chce, a co może mieć i dokonała niesionego frustracją wyboru. Czy moim zdaniem zasługuje na rozgrzeszenie? Nie. Czy jestem w stanie zrozumieć, co doprowadziło ją do podjęcia takich, a innych decyzji? Tak. Ale podkreślam – nie usprawiedliwiam.

Być może cichym winowajcą mojego negatywnego spojrzenia na Claire jest sposób narracji, na który zdecydowała się autorka książki. Historię śledzimy z perspektywy głównej bohaterki i dobrze poznajemy tylko jej postać i jej uczucia. A uczuć polegających na pragnieniu romansu z innym mężczyzną ciężko nie zaliczyć do samolubnych. O ileż głębsze mogłyby się okazać „Gwiazdy, które spłonęły”, gdyby dać czytelnikowi dostęp do rozterek męża i kochanka Claire. Czy obydwaj naprawdę ją kochali? Czy każdemu na niej zależało? Czy mąż faktycznie zaczął bardziej cenić pracę, a kochankiem kieruje szczere uczucie? Odpowiedzi na te pytania co prawda pojawiają się w finale powieści, ale są potraktowane bardzo pobieżne i moim zdaniem czynią tę historię niepełną.

MOGŁO BYĆ LEPIEJ

Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat „Gwiazd, które spłonęły” i nieszczególnie się do nich przychylam. Dla mnie nie jest to powieść o „miłości, kobiecości i odcinaniu sznurków przeszłości”. W moim odczuciu to książka o znudzonej małżeństwem i macierzyństwem kobiecie, która zamiast szczerze porozmawiać z partnerem, woli dusić w sobie samotność i szuka ukojenia w łóżku innego faceta (naprawdę nie polubiłam Claire :P).

Nie mogę jednak powiedzieć, że „Gwiazdy, które spłonęły” to tytuł ewidentnie zły. Czyta się go dobrze, fabuła nawet wciąga, a sama historia może uchodzić za pouczającą. Być może jestem za młoda, aby w pełni zrozumieć rozterki Claire, być może przeszkadza mi w tym fakt nie bycia matką, a może po prostu brakuje mi szczypty wyrozumiałości. Z pewnością nie jest to jedna z najgorszych książek na mojej półce i jeśli lubicie podobne historie, to sięgajcie śmiało. 🙂

ZA KSIĄŻKĘ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane. *