Był sobie pies

„BYŁ SOBIE PIES” – W. BRUCE CAMERON

Toby urodził się jako szczeniak bezdomnej suczki. Matka nauczyła go czuwania, skradania, grzebania w śmieciach oraz starała się wpoić mu strach przed ludźmi. Toby nie zdążył jednak ostatecznie zląc się człowieka i dzięki temu trafił do Zagrody, gdzie żył szczęśliwie razem z dziesiątkami innych psów.

Pewnego dnia w Zagrodzie pojawia się agresywny Spike i los Toby’ego przestaje być tak beztroski. W wyniku zbiegu innych wydarzeń Toby umiera – i odradza się na nowo! A potem znów. I znów. I znów. Jaki w tym wszystkim sens?

WZRUSZAJĄCE PSIE ZADANIE

Idea psiej reinkarnacji od początku wydała mi się niezwykle fascynująca i rzeczywiście taka jest. Kolejne wcielenia Toby’ego, znanego także pod imionami Bailey, Ellie, Miś i Koleżka, nie są przypadkowe i splatają się w spójną historię. Toby uczy się czegoś od każdego ze swych opiekunów, a wiedza ta prowadzi go do wypełnienia głównej misji, która jest celem jego istnienia.

Spodziewaliście się, że psy mogą mieć jakieś zadania na świecie? Że trwają przy człowieku nie tylko dla zaspokojenia naszej potrzeby towarzystwa, ale także z głębszych powodów? Ja się nie spodziewałam i odkrycie zamysłu autora jeszcze bardziej przyciągnęło mnie do tej wyjątkowej opowieści.

Był sobie pies

Prosty styl pisania książki, choć miejscami nieco infantylny, sprawia, że zawarty w niej przekaz emocjonalny bez przeszkód trafia w samo serce. „Był sobie pies” nie bez powodu nazywany jest najbardziej wzruszającą powieścią roku – dobre i złe chwile Toby’ego, jego przemyślenia i zupełnie różny od ludzkiego sposób postrzegania świata wycisną łzę nawet z największego niewrażliwca. Właścicielom psów uświadomią natomiast popełniane przez nich (często niezamierzone) błędy i pozwolą inaczej spojrzeć na czworonożnego przyjaciela.

DLA MŁODYCH TWARZĄ I MŁODYCH DUCHEM

„Ten świat jest naprawdę pomerdany!” – głosi hasło na okładce. Jest i zawsze będzie, ale dzięki tej powieści i płynącemu z niej przesłaniu może stać się nieco prostszy dla wielu zwierząt i ich opiekunów. „Był sobie pies” to przepiękna historia o miłości, oddaniu i wierności. Uczy, bawi, wzrusza i wyzwala w człowieku wszystko to, co dobre. Wyjątkowa literacka perełka, którą gorąco polecam! 🙂

2 komentarze

  1. Czytalam 😀 No ba! i rpzyznaje ze jest piekna. Plakalo sie tam i siam. I sie nei wstydze bo to chyba znaczy o mojej empatii . a tak na powaznie. Dla mnei to mialo duzy wplyw na to jak aptrze na swoje chomiki. Dlam nie pies kot czy chomik to jedno i to samo -zwierze ktore mysli i czuje przyajciel ktory ejst z nami.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane. *